Wtorek, 15 października 2019. Imieniny Jadwigi, Leonarda, Teresy

Zjednoczona Europa potrzebuje Naterek

2019-07-04 12:00:00 (ost. akt: 2019-07-04 23:09:20) Artykuł sponsorowany
Rowerami ze Szczecina

Rowerami ze Szczecina

Autor zdjęcia: Joanna Jaguszewska

Gmina Gietrzwałd II Jak zmierzyć głębię przyjaźni? Zjeść beczkę soli? To raczej nie wyjdzie na zdrowie... Może razem pokonać kilkaset kilometrów? Na taki właśnie pomysł wpadli mieszkańcy Naterek i Dusseldorfu. Wsiedli na rowery w Szczecinie i razem przejechali pół tysiąca kilometrów.

Andrzej Sokołowski w ubiegłym roku, podczas jednej eskapady, przejechał na rowerze 1200 kilometrów. Wyruszył z Dortmundu i po dziesięciu dniach jazdy zameldował się w Naterkach. Przyjechał na mecz Polska - Niemcy, który każdego roku w wakacje rozgrywany jest waśnie w tej warmińskiej wiosce. W tym roku porozumiał się ze swoim kolegą z Naterek, że rowerami pojadą razem. Skąd?
- Ustaliliśmy, że spotkamy się w połowie drogi, w Szczecinie - mówi Krzysztof Buśko z Naterek.

Właśnie zrealizowali swój plan. 9 czerwca rano z Olsztyna wyruszył pan Krzysztof. Z Dusseldorfu, koło którego mieszka, wyruszył z kolei pan Andrzej. Wyjechał nieco wcześniej, bo i droga dłuższa. Na wyznaczone miejsce przybyli pociągami. Oczywiście, wzięli ze sobą rowery. W Szczecinie spotkali się w niedzielne popołudnie, gdzie ruszyli w drogę kierując się na Kamień Pomorski. Jechali nad samym brzegiem Bałtyku.
- Było naprawdę malowniczo - wspomina pan Krzysztof. - Jechaliśmy ścieżkami rowerowymi i po drodze spotykaliśmy ciekawych ludzi. Pewien siedemdziesięcioletni Niemiec pokonywał trasę z Białegostoku aż do Lipska.
- Dla mnie jazda na rowerze to już wieloletnia pasja - dodaje pan Andrzej. - Każdego dnia jeżdżąc do pracy pokonuję dwadzieścia kilometrów.
Od poniedziałku zaczęła się jazda na serio. Mielno, Darłówko, Kościerzyna, Elbląg...
- Spieszyliśmy się, bo mój syn 15 czerwca miał bierzmowanie - opowiada Krzysztof Buśko. Pokonanie trasy ze Szczecina do Naterek zajęło im pięć dni. W tym czasie przejechali 550 kilometrów. Czym dla nich była ta niecodzienna inicjatywa?

- To swego rodzaju spotkanie ponad granicami - opowiada pan Krzysztof i zarazem dodaje po niemiecku. - Keine granzen (żadnych granic). Podczas spotkań często wspominamy swoje lata młodzieńcze.
Znają się jeszcze z dzieciństwa. Rodzina pana Buśko przyjechała na te tereny po wojnie, właściwie to została tu przesiedlona podczas akcji Wisła z Bieszczad. Sokołowscy na Warmii przebywali od pokoleń. Chłopcy mieszkali w Naterkach i razem chodzili do szkoły w Sząbruku. Grali w piłkę nożną, chodzili nad jezioro i na zabawy. W 1979 roku ich drogi jednak się rozeszły. Andrzej wyjechał do Niemiec, a Krzysztof pozostał w Polsce. Czy się spotykali? Oczywiście. Prawdziwe przyjaźnie pozostają na lata.
- Pamiętam, jak Andrzej przyjechał po raz pierwszy w 1983 roku. U nas wiadomo, komuna, a on w fordzie fiesta. Coś niesamowitego. Za sto marek mogliśmy sobie porządzić w Mikołajkach - wspomina.
- Po przemianach politycznych widziałem jak Polska się zmienia - wspomina pan Andrzej. - Kiedy przyjeżdżałem tu w latach 80., po drodze mijałem tylko dwie stacje benzynowe. Zresztą kiedy wyjeżdżałem w Naterkach były tylko dwa samochody i jeden telefon stacjonarny u sołtysa.
Dziś mają po 57 lat.
- Jeszcze młodzi chłopcy jesteśmy - mówi pan Krzysztof.
Biorą udział w meczach Polska - Niemcy w Naterkach. Najbliższe spotkanie planowane jest 3 sierpnia.
- Krzysztof nieźle gra w piłkę, natomiast ja tylko podpisuję listę - uśmiecha się pan Andrzej i dodaje. - Oczywiście kibicuję, przy okazji spotykam wielu znajomych, a po meczu przychodzi czas na zabawę.
W tym roku znów nie zabraknie dobrej zabawy i wspomnień. - Dziś żyjemy we wspólnej Europie. Bez dwóch zdań jest dużo lepiej - mówi pan Krzysztof. Co myśli o spotkaniach ponad granicami? - To nie Unia Europejska jest potrzebna Naterkom, tylko Naterki są potrzebne unii - odpowiada. - Atmosfera podczas naszych meczy jest wspaniała. Spotykają się całe rodziny, nasze dzieci i wnukowie.
Panowie mają już plan na przyszły rok. Tym razem chcą wyruszyć z Berlina. Gdzie dojadą? Czas pokaże, w końcu żyją ponad granicami.
Wojciech Kosiewicz

Fot. Joanna Jaguszewska/Gmina Gietrzwałd, Krzysztof Buśko i Andrzej Sokołowski ze Szczecina do Naterek jechali przez pięć dni
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages